Termin
„sztuczna inteligencja” jest jednym z najbardziej
kontrowersyjnych tematów współczesnego świata. Równocześnie
jest to jedna z najdynamiczniej rozwijających się gałęzi nauki
obejmująca informatykę, cybernetykę, logikę, neurobiologię,
kognitywistykę oraz filozofię. Pojęcie to weszło również
do szeroko rozumianej popkultury (m. in. do literatury, filmu – np.
„Transcendencja”) przez co powstało wiele mitów. Pojawiają się
więc pytania: Czym tak naprawdę jest sztuczna inteligencja ? Jakie
niesie ze sobą problemy ? I czy w ogóle jest ona możliwa do
stworzenia ?
Aby
rozważać wspomniany temat, należy najpierw wyjaśnić termin
„inteligencja”.
Encyklopedia PWN podaje,
że jest to „zdolność pojmowania, rozum”, a w szerszym znaczeniu to: zdolność do uczenia się na podstawie własnych doświadczeń, przystosowanie się do otaczającego środowiska, świadome myślenie oraz wykorzystanie umiejętności poznawczych. Drugim pojęciem, które należałoby sprecyzować jest „sztuczna inteligencja”. Pojawia się jednak problem, ponieważ jest kilka różnych jej interpretacji. Paweł Stacewicz w swojej książce „Umysł a modele maszyn uczących się...” podaje trzy z nich:
że jest to „zdolność pojmowania, rozum”, a w szerszym znaczeniu to: zdolność do uczenia się na podstawie własnych doświadczeń, przystosowanie się do otaczającego środowiska, świadome myślenie oraz wykorzystanie umiejętności poznawczych. Drugim pojęciem, które należałoby sprecyzować jest „sztuczna inteligencja”. Pojawia się jednak problem, ponieważ jest kilka różnych jej interpretacji. Paweł Stacewicz w swojej książce „Umysł a modele maszyn uczących się...” podaje trzy z nich:
-
„Po pierwsze, nazywa się nim pewną szczególną własność
systemów informatycznych, dzięki której wykazują one znamiona
ludzkiej inteligencji”
-
W drugim znaczeniu „sztuczna inteligencja” oznacza pewien gatunek
hipotetycznych maszyn przyszłości, które byłyby połączeniem
olbrzymiej mocy obliczeniowej i złożonym algorytmie rozwiązywania
problemów i podejmowania decyzji.
-
Trzeci termin odnosi się do „dziedziny badań informatycznych
ukierunkowanych na skonstruowanie sztucznych systemów
inteligentnych”.
Najogólniej
więc można stwierdzić, że „sztuczna inteligencja” to
własność, która pozwala wykonywać zadania wymagające od ludzi
wykorzystania zdolności intelektualnych. Taka definicja odgradza się
od popkulturowego mitu mówiącego
o inteligentnych robotach przejmujących władzę nad światem, czy umyśle z filmu „Transcendencja”, który steruje całym życiem na Ziemi.
o inteligentnych robotach przejmujących władzę nad światem, czy umyśle z filmu „Transcendencja”, który steruje całym życiem na Ziemi.
Powstaje
jednak pytanie: Kto i na podstawie jakich kryteriów może
zadecydować o tym, czy mamy do czynienia
z maszyną inteligentną ? Odpowiedź zaproponował w 1950 roku jeden z twórców informatyki – Alan Turing. W swoim artykule „Computing Machinery and Intelligence” przedstawił test (znany dziś jako „Test Turinga”), który miał rozstrzygnąć ten problem. Kryterium miało postać „testu nierozróżnialności”, które kierowało się zasadą: „jeśli na podstawie odpowiedzi na zadawane pytania, nie jesteśmy w stanie odróżnić maszyny od człowieka, to winniśmy uznać ją za inteligentną”. Przez lata przechodził on modyfikacje i w obecnej formie wygląda następująco: osoba, która odgrywa rolę sędziego prowadzi konwersację (za pomocą monitora i klawiatury) z maszyną oraz człowiekiem. Jego/jej zadaniem jest rozpoznanie rozmówcy. Uważa się, że maszyny/programy, które osiągną co najmniej 50% sukces można uznać za „inteligentne”. Test ten posiada jednak wady. Nawet po wielu godzinach sensownej rozmowy nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że maszyna rozumie i jest świadoma tego co wyświetla się na ekranie monitora. Na podstawie udzielonych odpowiedzi możemy jedynie stwierdzić,
że mamy do czynienia z obiektem myślącym, posiadającym znamiona ludzkiej inteligencji. Sam Turing stwierdził, że już na przełomie wieków będzie można mówić o maszynach myślących.
W swoim artykule mówi jednak tylko o myśleniu, nie wspomina jednak nic o uznaniu systemu myślącego za umysł.
z maszyną inteligentną ? Odpowiedź zaproponował w 1950 roku jeden z twórców informatyki – Alan Turing. W swoim artykule „Computing Machinery and Intelligence” przedstawił test (znany dziś jako „Test Turinga”), który miał rozstrzygnąć ten problem. Kryterium miało postać „testu nierozróżnialności”, które kierowało się zasadą: „jeśli na podstawie odpowiedzi na zadawane pytania, nie jesteśmy w stanie odróżnić maszyny od człowieka, to winniśmy uznać ją za inteligentną”. Przez lata przechodził on modyfikacje i w obecnej formie wygląda następująco: osoba, która odgrywa rolę sędziego prowadzi konwersację (za pomocą monitora i klawiatury) z maszyną oraz człowiekiem. Jego/jej zadaniem jest rozpoznanie rozmówcy. Uważa się, że maszyny/programy, które osiągną co najmniej 50% sukces można uznać za „inteligentne”. Test ten posiada jednak wady. Nawet po wielu godzinach sensownej rozmowy nie jesteśmy w stanie stwierdzić, że maszyna rozumie i jest świadoma tego co wyświetla się na ekranie monitora. Na podstawie udzielonych odpowiedzi możemy jedynie stwierdzić,
że mamy do czynienia z obiektem myślącym, posiadającym znamiona ludzkiej inteligencji. Sam Turing stwierdził, że już na przełomie wieków będzie można mówić o maszynach myślących.
W swoim artykule mówi jednak tylko o myśleniu, nie wspomina jednak nic o uznaniu systemu myślącego za umysł.
Alan
Turing oprócz testu zrobił również zestawienie możliwych
zarzutów przeciwko powstawaniu sztucznej inteligencji,
przedstawiając swoje kontrargumenty do każdego z nich. Pierwszy
dotyczył kwestii duszy nieśmiertelnej. Jest to argument mówiący o
tym, że za myślenie odpowiedzialna jest dusza ludzka, którą
już w momencie poczęcia otrzymuje człowiek,
a która odróżnia nas od innych żywych istot. Jednak z drugiej strony człowiek nie może stwierdzić tego faktu jednoznacznie, ponieważ teologia mówi, że Bóg jest wszechmogący, a zatem z Jego woli maszyna również może otrzymać duszę. Potwierdzeniem tej koncepcji mogą być słowa biskupa Życińskiego „Nie jestem Bogiem by powiedzieć,
czy maszyna może mieć duszę, czy nie”.
a która odróżnia nas od innych żywych istot. Jednak z drugiej strony człowiek nie może stwierdzić tego faktu jednoznacznie, ponieważ teologia mówi, że Bóg jest wszechmogący, a zatem z Jego woli maszyna również może otrzymać duszę. Potwierdzeniem tej koncepcji mogą być słowa biskupa Życińskiego „Nie jestem Bogiem by powiedzieć,
czy maszyna może mieć duszę, czy nie”.
Kolejny argument dotyczy
odczuwania i emocji. Autor mówi o tym, że komputery nie mogą
odczuwać satysfakcji
ze zwycięstw, bólu po stracie bliskiej osoby, głodu, pragnienia czy lęku. Turing uważał, że negowanie faktu, że maszyna, która przejdzie jego test, myśli, to popadanie w solipsyzm, czyli skrajny pogląd mówiący, że istnieję tylko „JA”, a cała reszta jest wytworem mojej wyobraźni. Zwolennicy sztucznej inteligencji odpierają ten zarzut twierdząc, że można zaprogramować maszyny tak aby odczuwały podstawowe stany jak ból, szczęście, czy głód. Ciekawy przykład tego problemu podaje w swojej książce „Nowy umysł cesarza” Roger Penrose. W latach pięćdziesiątych William Grey Walter stworzył “Żółwia”. Był to niewielki robot zasilany na baterię z własnym napędem. Poruszał się po podłodze tak długo, dopóki poziom baterii nie spadł niebezpiecznie nisko. Wtedy szukał źródła, w którym mógłby się automatycznie podładować - (archiwalne materiały wideo można znaleźć na portalu Youtube). Według Penrose'a można stwierdzić, że robot podobnie
jak człowiek czuł się głodny i szukał pożywienia, którym w tym przypadku był prąd elektryczny. Uważa on również,
że w podobny sposób można modelować inne stany takie jak szczęście, czy smutek.
ze zwycięstw, bólu po stracie bliskiej osoby, głodu, pragnienia czy lęku. Turing uważał, że negowanie faktu, że maszyna, która przejdzie jego test, myśli, to popadanie w solipsyzm, czyli skrajny pogląd mówiący, że istnieję tylko „JA”, a cała reszta jest wytworem mojej wyobraźni. Zwolennicy sztucznej inteligencji odpierają ten zarzut twierdząc, że można zaprogramować maszyny tak aby odczuwały podstawowe stany jak ból, szczęście, czy głód. Ciekawy przykład tego problemu podaje w swojej książce „Nowy umysł cesarza” Roger Penrose. W latach pięćdziesiątych William Grey Walter stworzył “Żółwia”. Był to niewielki robot zasilany na baterię z własnym napędem. Poruszał się po podłodze tak długo, dopóki poziom baterii nie spadł niebezpiecznie nisko. Wtedy szukał źródła, w którym mógłby się automatycznie podładować - (archiwalne materiały wideo można znaleźć na portalu Youtube). Według Penrose'a można stwierdzić, że robot podobnie
jak człowiek czuł się głodny i szukał pożywienia, którym w tym przypadku był prąd elektryczny. Uważa on również,
że w podobny sposób można modelować inne stany takie jak szczęście, czy smutek.
Trzecia
kwestia została nazwana “Argumentem Lady Lovelence”. Wzięła
ona nazwę od słów Ady Lovelence,
która powiedziała o maszynie analitycznej Babbage'a: „Nie ma ona pretensji, by cokolwiek zapoczątkować samemu,
a robi tylko to, co się jej każe”. Przeciwnicy twierdzą, że komputery nie są w stanie stworzyć nic nowego, są pozbawione myślenia kreatywnego. Zwolennicy odpowiadają, że komputery przyczyniły się do wielu odkryć. Dzięki ogromnym możliwościom obliczeniowym programy eksperckie są w stanie wykazać pewne prawa i reguły, które dla ludzi
nie są oczywiste. Autor powołuje się również na słowa Einsteina, który stwierdził, że “człowiek nie widzi,
dopóki się o odkrycie nie potknie”.
która powiedziała o maszynie analitycznej Babbage'a: „Nie ma ona pretensji, by cokolwiek zapoczątkować samemu,
a robi tylko to, co się jej każe”. Przeciwnicy twierdzą, że komputery nie są w stanie stworzyć nic nowego, są pozbawione myślenia kreatywnego. Zwolennicy odpowiadają, że komputery przyczyniły się do wielu odkryć. Dzięki ogromnym możliwościom obliczeniowym programy eksperckie są w stanie wykazać pewne prawa i reguły, które dla ludzi
nie są oczywiste. Autor powołuje się również na słowa Einsteina, który stwierdził, że “człowiek nie widzi,
dopóki się o odkrycie nie potknie”.
Turing
porusza również tzw. “zarzut matematyczny”. Dotyczy on
twierdzenia Gödla
(oraz jego pokrewnych),
które w uproszczonej formie głosi, że w systemie logicznym opartym na pewnej grupie niesprzecznych aksjomatów można znaleźć takie stwierdzenia, których prawdziwości nie da się ani udowodnić, ani zaprzeczyć. Na podstawie tego powstała teoria, że nie jest możliwe stworzenie systemu, równie inteligentnego co człowiek, ponieważ maszyna oparta na systemie logicznym nie będzie mogła odpowiedzieć na pytanie Gödlowskie, w przeciwieństwie do człowieka, który może skorzystać ze swojej świadomości. Wielkim zwolennikiem tej teorii był Roger Penrose, który w książce „Cień umysłu” dość dokładnie ją omawia. Przeciwnicy Penrose'a uważają, że jest to „chowanie głowy w piasek” - lepiej nie myśleć o stworzeniu sztucznej inteligencji i mieć nadzieję, że nigdy nie uda się tego zrobić. Turing w bardzo prosty sposób odrzuca ten zarzut mówiąc,
że człowiek też się myli, ale poczucie, że możemy odpowiedzieć na wszystkie pytania jest złudne, ponieważ ograniczenia naszego umysłu są zbyt duże. Zarzut matematyczny mówi o tym, że nie można stworzyć maszyny o umyśle doskonałym, ale z drugiej strony żaden człowiek nie jest wszechwiedzący.
które w uproszczonej formie głosi, że w systemie logicznym opartym na pewnej grupie niesprzecznych aksjomatów można znaleźć takie stwierdzenia, których prawdziwości nie da się ani udowodnić, ani zaprzeczyć. Na podstawie tego powstała teoria, że nie jest możliwe stworzenie systemu, równie inteligentnego co człowiek, ponieważ maszyna oparta na systemie logicznym nie będzie mogła odpowiedzieć na pytanie Gödlowskie, w przeciwieństwie do człowieka, który może skorzystać ze swojej świadomości. Wielkim zwolennikiem tej teorii był Roger Penrose, który w książce „Cień umysłu” dość dokładnie ją omawia. Przeciwnicy Penrose'a uważają, że jest to „chowanie głowy w piasek” - lepiej nie myśleć o stworzeniu sztucznej inteligencji i mieć nadzieję, że nigdy nie uda się tego zrobić. Turing w bardzo prosty sposób odrzuca ten zarzut mówiąc,
że człowiek też się myli, ale poczucie, że możemy odpowiedzieć na wszystkie pytania jest złudne, ponieważ ograniczenia naszego umysłu są zbyt duże. Zarzut matematyczny mówi o tym, że nie można stworzyć maszyny o umyśle doskonałym, ale z drugiej strony żaden człowiek nie jest wszechwiedzący.
W kolejnych latach po wydaniu
artykułu przez Turinga, również inni filozofowie zajęli się
problemami dotyczącymi sztucznej inteligencji. Wymyślono nowe
koncepcje oraz kolejne zarzuty. Pojawili się zwolennicy tzw.
„Silnej AI”, którzy uważają, że cechy umysłu można
przypisać nawet tak prostemu urządzeniu logicznemu jak termostat.
Jedyna różnica między człowiekiem, a maszyną to złożoność
algorytmów z których korzystają. Zgodnie z tym stanowiskiem
istnieje taki algorytm ludzkiego mózgu, który można by uruchomić
na komputerze – o ile przeszkodą nie byłaby pojemność
pamięci
i szybkość działania. Taka maszyna nie tylko zdałaby Test Turinga, ale mogłaby odczuwać emocje oraz rozumieć. Odpowiedzią na tą teorię był eksperyment myślowy Johna Searle'a nazwany „chińskim pokojem”, który miał pokazać,
że nawet najbardziej złożone symulacje komputerowe nie są podstawą do tego aby stwierdzić, ze komputer je rozumie. Eksperyment wyglądał w następujący sposób: Searl założył, że jest sam w pokoju pełnym koszy z chińskimi znakami. Nie zna tego języka, ale dostaje dokładną instrukcję z regułami postępowania oraz kartkę z pytaniami, których nie rozumie. Jego zadaniem jest wykonanie całego procesu zawartego w instrukcji, a następnie oddanie karty z odpowiedziami. Jeżeli wszystko wykona poprawnie, to odpowiedzi udzielane przez niego będą zrozumiałe dla Chińczyków stojących po drugiej stronie. Nie wynika jednak z tego, że je rozumie. Jest to sytuacja analogiczna do maszyn. Mają one zaprogramowany pewien algorytm postępowania i dzięki poprawnemu wykonywaniu instrukcji opartych o systemy logiczne są one w stanie wykonać zadania, ale nie możemy udowodnić, że rozumieją cały proces. Searl podważa pogląd, że formalne wyliczenia mogą produkować myśl. Wniosek z całego eksperymentu prowadzi do odrzucenia Testu Turinga i całej idei kognitywizmu. Roger Penrose w książce „Nowy umysł cesarza” podchodzi z dystansem zarówno do zwolenników „Silnej AI” jak i do koncepcji „chińskiego pokoju” snując wątpliwości co do obu rozumowań.
i szybkość działania. Taka maszyna nie tylko zdałaby Test Turinga, ale mogłaby odczuwać emocje oraz rozumieć. Odpowiedzią na tą teorię był eksperyment myślowy Johna Searle'a nazwany „chińskim pokojem”, który miał pokazać,
że nawet najbardziej złożone symulacje komputerowe nie są podstawą do tego aby stwierdzić, ze komputer je rozumie. Eksperyment wyglądał w następujący sposób: Searl założył, że jest sam w pokoju pełnym koszy z chińskimi znakami. Nie zna tego języka, ale dostaje dokładną instrukcję z regułami postępowania oraz kartkę z pytaniami, których nie rozumie. Jego zadaniem jest wykonanie całego procesu zawartego w instrukcji, a następnie oddanie karty z odpowiedziami. Jeżeli wszystko wykona poprawnie, to odpowiedzi udzielane przez niego będą zrozumiałe dla Chińczyków stojących po drugiej stronie. Nie wynika jednak z tego, że je rozumie. Jest to sytuacja analogiczna do maszyn. Mają one zaprogramowany pewien algorytm postępowania i dzięki poprawnemu wykonywaniu instrukcji opartych o systemy logiczne są one w stanie wykonać zadania, ale nie możemy udowodnić, że rozumieją cały proces. Searl podważa pogląd, że formalne wyliczenia mogą produkować myśl. Wniosek z całego eksperymentu prowadzi do odrzucenia Testu Turinga i całej idei kognitywizmu. Roger Penrose w książce „Nowy umysł cesarza” podchodzi z dystansem zarówno do zwolenników „Silnej AI” jak i do koncepcji „chińskiego pokoju” snując wątpliwości co do obu rozumowań.
Ciekawe
odpowiedzi na pytanie „Czy można stworzyć systemy o inteligencji
porównywalnej z ludzką?” padają
w książce Pawła Stacewicza. Z jednej strony z roku na rok jesteśmy świadkami postępu w coraz większym umaszynowieniu funkcji ludzkiego umysłu. Istotny jest również fakt, że są liczne podobieństwa pomiędzy funkcjonowaniem układów przetwarzania informacji, a ludzkim mózgiem. Jednak jednym z argumentów przeciw jest zależność na linii „wytwórca – wytwór”, czy „pomysłodawca – wykonawca”. Autor uważa, że pod względem możliwości twórczego myślenia, zawsze będziemy przewyższać sztuczne twory. Wiąże się z tym również następny fakt, że człowiek podczas procesu tworzenia oraz korzystania z maszyn cały czas rozwija swój intelekt, a więc na tym poziomie operator zawsze będzie przed maszyną.
w książce Pawła Stacewicza. Z jednej strony z roku na rok jesteśmy świadkami postępu w coraz większym umaszynowieniu funkcji ludzkiego umysłu. Istotny jest również fakt, że są liczne podobieństwa pomiędzy funkcjonowaniem układów przetwarzania informacji, a ludzkim mózgiem. Jednak jednym z argumentów przeciw jest zależność na linii „wytwórca – wytwór”, czy „pomysłodawca – wykonawca”. Autor uważa, że pod względem możliwości twórczego myślenia, zawsze będziemy przewyższać sztuczne twory. Wiąże się z tym również następny fakt, że człowiek podczas procesu tworzenia oraz korzystania z maszyn cały czas rozwija swój intelekt, a więc na tym poziomie operator zawsze będzie przed maszyną.
Wielu
zwykłych ludzi, nie-filozofów zadaje sobie dość proste pytanie,
czy tworzenie sztucznej inteligencji jest nam
w dzisiejszych czasach potrzebne. Wbrew pozorom to również jest dość poważny problem filozoficzny, ale tym razem
w ujęciu społecznym. Na rozwój systemów wysokiej technologi są wykładane ogromne pieniądze, podczas gdy wiele milionów ludzi to analfabeci, którzy żyją w skrajnym ubóstwie i prawdopodobnie nigdy nie skorzystają z komputera. Fundusze, które mogłyby zostać wykorzystane na poprawę warunków życia w najbiedniejszych miejscach świata,
są przeznaczane na badania, które nawet dla ludzi z krajów rozwiniętych pozostają abstrakcją. Nie można również pominąć kwestii związanych z terroryzmem. Koncepcje inteligentnych maszyn przejmujących władzę nad światem odrzuciliśmy, ale nie możemy wykluczyć, że bardzo zaawansowane technologie, które wpadną w niepowołane ręce, mogą zostać wykorzystane do prowadzenia wojny. Jeden z wielkich współczesnych fizyków Stephen Hawking również pozostaje sceptyczny w tym temacie. W jednym z wywiadów stwierdził: „Można sobie wyobrazić technologię, która przechytrzyłaby rynki finansowe, przerosłaby możliwościami ludzkich wynalazców, wywiodłaby w pole światowych przywódców i stworzyłaby broń, której nie będziemy nawet w stanie zrozumieć. Podczas gdy krótkoterminowy rozwój sztucznej inteligencji zależy od tego, kto ją kontroluje, na dłuższą metę chodzi o to, czy sztuczną inteligencję w ogóle da się kontrolować.”. Niektórzy
w tych słowach mogą dostrzegać przesadę, jednak historia pokazuje nam, że ludzie potrafią wykorzystać każdy wspaniały wynalazek w zły sposób.
w dzisiejszych czasach potrzebne. Wbrew pozorom to również jest dość poważny problem filozoficzny, ale tym razem
w ujęciu społecznym. Na rozwój systemów wysokiej technologi są wykładane ogromne pieniądze, podczas gdy wiele milionów ludzi to analfabeci, którzy żyją w skrajnym ubóstwie i prawdopodobnie nigdy nie skorzystają z komputera. Fundusze, które mogłyby zostać wykorzystane na poprawę warunków życia w najbiedniejszych miejscach świata,
są przeznaczane na badania, które nawet dla ludzi z krajów rozwiniętych pozostają abstrakcją. Nie można również pominąć kwestii związanych z terroryzmem. Koncepcje inteligentnych maszyn przejmujących władzę nad światem odrzuciliśmy, ale nie możemy wykluczyć, że bardzo zaawansowane technologie, które wpadną w niepowołane ręce, mogą zostać wykorzystane do prowadzenia wojny. Jeden z wielkich współczesnych fizyków Stephen Hawking również pozostaje sceptyczny w tym temacie. W jednym z wywiadów stwierdził: „Można sobie wyobrazić technologię, która przechytrzyłaby rynki finansowe, przerosłaby możliwościami ludzkich wynalazców, wywiodłaby w pole światowych przywódców i stworzyłaby broń, której nie będziemy nawet w stanie zrozumieć. Podczas gdy krótkoterminowy rozwój sztucznej inteligencji zależy od tego, kto ją kontroluje, na dłuższą metę chodzi o to, czy sztuczną inteligencję w ogóle da się kontrolować.”. Niektórzy
w tych słowach mogą dostrzegać przesadę, jednak historia pokazuje nam, że ludzie potrafią wykorzystać każdy wspaniały wynalazek w zły sposób.
Pomimo
wielu niebezpieczeństw rozwój sztucznych systemów może przynieść
też dużo pozytywnych efektów jak
np. rozwój badań nad umysłem człowieka, odpowiedzenie na wiele filozoficznych pytań dotyczących natury człowieka, postęp cywilizacyjny, czy usprawnienie komunikacji pomiędzy ludźmi. Dobrym przykładem tego ostatniego może być nowa funkcja w programie Skype, która pozwala tłumaczyć wypowiedziane zdania w języku angielskim na hiszpański –
na ekranie wyświetlają się napisy. Wkrótce mają być opracowane wersje dla kolejnych języków, dzięki czemu problem bariery językowej może zostać w przyszłości rozwiązany.
Niewątpliwie jesteśmy świadkami ogromnego rozwoju nauki, w którym „sztuczna inteligencja” ma swoje specjalne miejsce. Nikt jednak nie jest w stanie stwierdzić gdzie znajduje się górna granica tego postępu. Na dzień dzisiejszy wiele argumentów przemawia za tym, że współczesna fizyka nie pozwala na stworzenie systemu równemu człowiekowi. Parafrazując Einsteina, być może jakiś naukowiec musi się potknąć, aby odkryć nowe prawa, na których zbuduje się nową fizykę, a która pozwoli na stworzenie w pełni inteligentnych maszyn. I pewne jest to, że tak jak to miało miejsce
w przeszłości, filozofia odegra tutaj bardzo ważną rolę.
np. rozwój badań nad umysłem człowieka, odpowiedzenie na wiele filozoficznych pytań dotyczących natury człowieka, postęp cywilizacyjny, czy usprawnienie komunikacji pomiędzy ludźmi. Dobrym przykładem tego ostatniego może być nowa funkcja w programie Skype, która pozwala tłumaczyć wypowiedziane zdania w języku angielskim na hiszpański –
na ekranie wyświetlają się napisy. Wkrótce mają być opracowane wersje dla kolejnych języków, dzięki czemu problem bariery językowej może zostać w przyszłości rozwiązany.
Niewątpliwie jesteśmy świadkami ogromnego rozwoju nauki, w którym „sztuczna inteligencja” ma swoje specjalne miejsce. Nikt jednak nie jest w stanie stwierdzić gdzie znajduje się górna granica tego postępu. Na dzień dzisiejszy wiele argumentów przemawia za tym, że współczesna fizyka nie pozwala na stworzenie systemu równemu człowiekowi. Parafrazując Einsteina, być może jakiś naukowiec musi się potknąć, aby odkryć nowe prawa, na których zbuduje się nową fizykę, a która pozwoli na stworzenie w pełni inteligentnych maszyn. I pewne jest to, że tak jak to miało miejsce
w przeszłości, filozofia odegra tutaj bardzo ważną rolę.
Bibliografia:
1. Roger
Penrose, „Nowy umysł cesarza - O komputerach umyśle i prawach
fizyki”, Wydawnictwo PWN, wyd. 3, Warszawa, 2000 – Str:
17-383. „Wstęp do Metody Sztucznej Inteligencji” - http://www.is.umk.pl/~duch/cog-book/AI/AIC.pdf
Materiały pomocnicze:
1. Hasło „inteligencja” - http://encyklopedia.pwn.pl/haslo/;3915042
2. Wywiad ze Stephen'em Hawking'iem
http://www.chip.pl/news/wydarzenia/trendy/2014/05/stephen-hawking-ostrzega-przed-sztuczna-inteligencja
3. „Chiński pokój” - http://pl.wikipedia.org/wiki/Chi%C5%84ski_pok%C3%B3j -
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz