18 września 2012 roku zmarł Dawid Zapisek, chłopak chory na zanik rdzeniowy mięśni. O młodym gdańszczanie cała Polska usłyszała podczas Euro 2012, kiedy udało mu się spełnić największe marzenie i spotkać swojego idola Ikera Casillasa. Dawid przez całe życie walczył ze swoją chorobą i chodź lekarze dawali mu tylko kilka lat życia, on każdego dnia udowadniał, że nie jest zwykłym człowiekiem i dzięki swoim marzeniom i celom, które chciał zrealizować, przeżył 14 lat - dwukrotnie więcej niż mu wróżono.
Chłopak był świadomy tego, że nigdy nie będzie sprawny i potrafił otwarcie rozmawiać ze swoją mamą na temat tego co nieuniknione. Nie chciał by przy końcu swoich dni lekarze podłączyli go do respiratora. Dawid jak na swój wiek był dorosły
i pewny swoich słów, co potwierdził nawet psycholog. Nie chciał żeby bliscy oglądali jego nieprzytomne ciało przez kolejne dni, tygodnie, a może i nawet miesiące. Chciał godnie i spokojnie odejść wtedy, kiedy go wezwie Najwyższy.
Mogłoby się wydawać, że dla matki chłopca najgorszy będzie okres od ostatniego uderzenia serca jej syna do dnia jego pogrzebu. Jednak nic bardziej mylnego... prawdziwy horror dopiero nadchodził. Fala nienawiści, jaka spadła na mamę Dawida jest niewyobrażalna (jest, bo niestety trwa do dziś). Zaczęło się od samego pogrzebu, gdzie ludzie, zgodnie z prośbą zmarłego, przyszli ubrani w koszulki Lechii Gdańsk (jego ulubionego klubu) i odpalili race. Po wszystkim ksiądz grzmiał podczas wizyty duszpasterskiej, że ceremonia została sprofanowana. Problem w tym, że życzenie chłopca nie było tajemnicą i wszyscy o tym wiedzieli, a jednak żaden kapłan z parafii wcześniej nie zareagował. (Zresztą o takich nieprzyjemnych i kontrowersyjnych sytuacjach związanych z organizacją pogrzebu słyszałem już kilka razy i po części sam doświadczyłem, co jest na prawdę bardzo przykre.)
W kolejnych dniach i tygodniach kobieta była wielokrotnie oskarżana o "dorabianie się na śmierci", wyzywana od celebrytek i gnębiona przez osoby, które nie tak dawno kibicowały jej i chwaliły, że robi wszystko żeby uszczęśliwić syna - co wiązało się z nagłośnieniem jego sprawy i zwróceniem uwagi mediów, bo to była jedyna możliwość by te marzenia można było spełnić. Do prokuratury wpłynęło nawet zgłoszenie o celowym zabiciu chłopca, ponieważ nie podłączono go do respiratora. Na szczęście ostatnia wola Dawida była udokumentowana i sprawę szybko umorzono.
Ludzie potrafili się przyczepić o wszystko. Jedni byli oburzeni, że matka chłopca ubiera się na czarno i przeżywa żałobę, bo wg starej polskiej tradycji nie opłakuje się swoich dzieci (co dla mnie jest fenomenem, że ktoś to jeszcze praktykuje, bo taka tradycja to może i miała sens, ale 100 lat temu, kiedy przywiązanie emocjonalne do dzieci było na całkowicie innym poziomie, a śmierć jednego z kilku, czy kilkunastu potomków była niestety na porządku dziennym). Kiedy zaś kobieta wyszła ubrana normalnie, to znaleźli się tacy, którzy odwracali kota ogonem i twierdzili, że coś za szybko się pozbierała itd.
Krótko mówiąc wszyscy dookoła wiedzieli lepiej jak matka ma przeżywać każdy dzień, co ma robić i jak się ma zachowywać. Ile krytyków tyle było różnych wizji, które w dodatku były sprzeczne ze sobą. Szkoda tylko, że żaden z tych "krytyków" nie musiał na własnej skórze przeżywać tego co spotkało rodzinę Zapisków, bo może wtedy zrozumieliby całą sytuację.
Zastanawiam się, dlaczego tak powszechne jest interesowanie się cudzym życiem. Ok, do pewnego stopnia jest to jeszcze normalne - mam na myśli np. prywatne rozmowy w jakieś grupie znajomych, bo trudno o sobie nawzajem nie rozmawiać. Ale przytoczony przypadek jest ekstremalny, a co gorsze praktycznie codziennie spotykam się z podobnymi historiami, gdzie obcy ludzie wiedzą lepiej jak dana osoba powinna żyć, wpychają nos w nie swoje sprawy i bezpodstawnie oceniają.
Polacy to dziwny naród - 38 milionów mądrali na każdy temat. Nie ważne, czy delikwent ma jakieś pojęcie... i tak będzie gadał. To taka sztuka dla sztuki, krytyka dla krytyki. Nie wiem, ale się wypowiem. Po co się zajmować swoim życiem, skoro lepiej je zatruć innym.
W Internecie jest świetny mówca i trener mentalny - Mateusz Grzesiak, który w genialny sposób obnaża wszelkie wady naszego narodu. Niestety tylko niewielka grupka go słucha i ma chęci do tego, żeby się zmienić i stawać się lepszym każdego dnia. Mentalnie jesteśmy na szarym końcu cywilizowanego świata. Ja jednak nie zamierzam być taki jak przeciętny mieszkaniec naszego kraju, który ględzi, narzeka i obgaduje wszystkich wkoło, bo jest to po prostu słabe i żałosne. Postawiłem sobie za cel kierowanie się zasadą, że wypowiadam się wtedy, kiedy mam wiedzę na dany temat. I jeśli rzeczywiście coś wiem, to wtedy staram się posługiwać mocnymi i sensownymi argumentami, bo nie cierpię lania wody... krótko mówiąc, stawiam sprawy na ostrzu żądła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz