Przeczytałem pierwszy komentarz z brzegu, a w nim były typowe oskarżenia i lamentowanie, że "ktoś się dorobił". Nie ma co ukrywać, szkolenia u niektórych trenerów bywają drogie, ale są to spotkania kierowane do ludzi posiadających duże przedsiębiorstwa, menadżerów, dyrektorów operacyjnych, a nie prostego człowieka z ulicy. Poza tym jest masa wydarzeń, na których mówcy motywacyjni się pojawiają z całkowicie innymi programami, a wstęp kosztuje niedużo, albo wcale.
W innej wypowiedzi użytkownik FaceBook'a napisał, że jego ojciec był już na wielu szkoleniach, dostał wiele darmowych gadżetów, które się walają po podłodze, a koniec końców nic z tego nie ma. Trzeba powiedzieć otwarcie, że idąc na takie spotkanie, prelegent nie wyłoży na tacy pomysłów na biznes, życie, czy udane małżeństwo. Jego zadaniem jest przedstawić problemy w taki sposób, żeby zmusić słuchaczy do pewnych przemyśleń, spojrzenia na sprawę z innej perspektywy. Żyjemy w XXI wieku, który jest przełomowy, bo po raz pierwszy w historii bardziej od doświadczenia liczy się umiejętność ciągłej nauki i to jest zadaniem ludzi wykształconych, jakby nie patrzeć inteligencji tego kraju. Przykładowo, lekarz musi cały czas musi się szkolić i mieć wyczulone zmysły, bo w dobie chorób, które przechodzą ciągłe mutacje, opierając się na samym doświadczeniu może paradoksalnie źle zdiagnozować przypadek i podać niewłaściwe leki. Jeszcze lepszym przykładem może być informatyk, który będzie musiał do końca życia być na bieżąco z nowinkami technicznymi, bo w przeciwnym razie wypadnie z obiegu. W czasie szkoleń ludzie, którzy czują się wypaleni, szukają sposobu żeby nabrać weny twórczej, odświeżyć się, zmotywować się do dalszej pracy, ale NIGDY szkoleniowiec nie wskaże im konkretnej odpowiedzi. Trzeba też pamiętać, że bez ciężkiej pracy nic samo nie przyjdzie...
Spotkania z trenerami dotyczą też tzw. "umiejętności miękkich", których cholernie brakuje w naszym narodzie. Komunikacja, praca w grupie, próba dojścia do kompromisu, a nawet zwykła życzliwość to pięta Achillesowa Polaków. Mateusz Grzesiak, do którego wielokrotnie się odwołuję, jest liderem coachingu na świecie i jego priorytetem jest wyplewienie właśnie tych najgorszych cech w mieszkańcach tego kraju. Niestety był on numerem jeden hejtowanym na wspomnianej stronie... (O nim samym z pewnością napiszę coś osobnego.)
Od wielu lat są prowadzone konferencje TED, które zdobyły uznanie całego świata, a ich mottem przewodnim jest "Ideas worth spreading". Są to dużo bardziej rozszerzone spotkania jeśli chodzi o tematykę, ponieważ dotyczą wszelakich technologii, rozrywki, nauki, społeczeństwa. W Polsce wydarzenia spod szyldu "TEDx..." odbywały się już w Krakowie, Warszawie, Lublinie i pojawiło się na nich wielu dobrych mówców. Na stronie KLIK znajdują się materiały filmowe z przeróżnych konferencji i jest nawet opcja włączenia napisów w większości języków, więc przy okazji można popracować nad swoimi umiejętnościami lingwistycznymi.
Osobiście denerwują mnie ludzie, którzy za wszelką cenę chcą pokazać jacy oni to nie są wspaniali, bo wyśmiewają coaching. Po nieudanych Igrzyskach w Londynie i wielu słabych występach naszych siatkarzy, postanowiono zatrudnić do reprezentacji Jakuba Bączka, który miał pracować z zawodnikami od strony mentalnej. Efekt był wspaniały - siatkarze wygrali, a rola trenera mentalnego z pewnością odegrała dużą rolę, co było widać, bo nasi reprezentanci zachowywali się całkowicie inaczej. Psychologia odgrywa ogromną rolę w dzisiejszym świecie i możliwość wpłynięcia na drugą osobę poprzez różne bodźce jest niesamowicie mocną bronią. Jestem przekonany, że konferencje, czy treningi mentalne/motywacyjne to przyszłość, ale żeby z nich jak najwięcej skorzystać to trzeba chcieć i mieć do nich pozytywne nastawienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz